Historia Budownictwa Polskiego
Historia Budownictwa Polskiego
Społeczeństwo polskie od dawna wyczuwa potrzebę zaznaczenia swej indywidualności w architekturze; pobudki ku temu tak są dla nas wszystkich zrozumiale, że nie będę się nad niemi rozwodził.
Wśród setek wizerunków architektury wszechświata każdy inteligentny Polak niezaprzeczenie pozna zabytek architektury polskiej, ale, zapytany, pewno nie umiałby wytłumaczyć, dlaczego uważa go za swój, za polski.
Na „swojskość" architektury naszej poczęto u nas zwracać uwagę względnie bardzo niedawno, jakieś 20—30 lat temu, zaznaczając początkowo nieśmiało, że mimo pokrewieństwa z ogólnie europejską architekturą, są jednak pewne „nieuchwytne" cechy, które nasze zabytki wśród architektury innych narodów wyróżniają. Potem odzywały się głosy, nawołujące do tworzenia w duchu tej „swojskości", którą polskością odważono się wreszcie nazywać; ale ci, co ją wyczuwając, mówili lub pisali o niej nieraz nawet bardzo poetycko, nie określali, jednak wyraźnie, w czym ta ,,swojskość nieuchwytna" leży; ci zaś, co chcieliby ją zaznaczyć w swoich utworach, nie mając w tym kierunku jasnych wskazówek, błądzili a często i błądzą dalej poomacku, tworząc dziwaczne pomysły w przekonaniu, że w duchu polskim je tworzą. Stąd powstają budowle, które chociaż nawet zawierają poszczególne motywy czerpane ze sztuki polskiej, charakteru polskiej architektury, niestety, nie posiadają!...
— A jednak ta nie dająca się jakoby bliżej określić, ta nieuchwytna jakoby swojskość naszych budowli uchwycić i wytłumaczyć się daje...
...Ona, zdaniem moim, tym się tłumaczy, że zasadnicze podstawy konstrukcyjne budownictwa ludowego, urobione myślą, pracą i doświadczeniem setek pokoleń ludu polskiego, który je do potrzeb swego życia, do natury i klimatu swego kraju tak silnie przystosował, że zrosły się one niejako z jego bytem,—przenikły do naszej architektury monumentalnej.
Te to właśnie elementy ludowego budownictwa, które u nas są inne, a inne u narodów wschodu i zachodu Europy, nadały architekturze naszej te cechy odrębności zarówno w rozwinięciu bryły ogólnej budowli, jak i w układzie szczegółów, które ją odróżniają od typów architektury innych narodów.
Architektura jest uważana u nas zazwyczaj za jedno z budownictwem, tymczasem budownictwo i architektura to sztuki wprawdzie bardzo pokrewne, ale nie identyczne.
— Budownictwo to jeszcze rzemiosło, chociaż oparte częstokroć na głębokiej wiedzy technicznej; zaś architektura to owo rzemiosło doprowadzone do doskonałości sztuki pięknej, do doskonałości jednej z tych trzech sztuk plastycznych, których ideową przedstawicielkę świat klasyczny umieścił jako muzę, goszczącą stale wśród bóstw na Olimpie ducha ludzkości!
Budownictwo jest podstawą architektury; architektura z budownictwa swój ród wywodzi, z niego się rozwinęła, jest jego najpiękniejszym kwiatem.
Każdy naród, który w historyi cywilizacyi byt swój zaznaczył, a rozwijał się wszechstronnie, ma swoją architekturę narodową, zaś ta zawsze jest dalszym udoskonaleniem pierwiastków jego budownictwa ludowego.
Budownictwo ludowe polskie pomimo wpływów postronnych, co zresztą u wszystkich narodów miało miejsce, bo żaden naród nie rozwijał swej kultury bezwzględnie samoistnie, lecz zawsze podlegał w tym wpływom swoich sąsiadów, powstało w swych pierwocinach niejako samorodnie, żywiołowo, jako wynik zaspokojenia wprost najelementarniejszych życiowych potrzeb szczepów słowian lechickich, które nad Wisłą i Odrą z ich dopływami zamieszkały i byt swój tutaj rozwinęły od prawieków.
Budownictwo ludowe polskie wyrobiło swoje zasadnicze podstawy na wiele wieków przed przyjęciem przez polaków chrześcijaństwa. Pierwsi u nas krzewiciele cywilizacyi zachodniej, owi cudzoziemscy zakonnicy, którzy na ziemię polską nieśli światło wiary, a wraz z nią i architekturę zachodnią u nas szczepili, zastali tu lud, wprawdzie pogański, ale ze starą już kulturą, który w rolnictwie uprawiał trzypolówkę, znał różne rzemiosła i miał budownictwo doprowadzone do znacznej już doskonałości.
Przy budowaniu swych kościołów i klasztorów cudzoziemscy zakonni, a potem i świeccy budowniczowie, z zachodu do Polski sprowadzani, z konieczności posiłkować się musieli pomocą cieśli miejscowych, tych polskich budowniczych ludowych. A ci, mimo kierownictwa i wskazówek swych nauczycieli, pomimo woli nawet budowali tak, jak budować umieli, jak im odwieczna tradycya ich sztuki budowlanej wskazywała.
Stąd to pochodzi, że typy architektury zachodniej, które, kolejno przedostając się do wszystkich cywilizowanych narodów Europy, i do nas wraz z kulturą zachodnią przychodziły, nabierały na ziemi polskiej odmiennej cechy, urabiały się i przystosowywały powoli do wymagań naszego klimatu, naszych potrzeb życiowych, do tradycyi naszej techniki budowlanej.
Tą drogą powstawały odmienne typy polskie stylów ogólnoeuropejskiej architektury, podobnie, jak powstawały ich typy lokalne u wszystkich narodów świata cywilizowanego.
Architektura, jak wspomniałem, z budownictwa ród swój wywodzi, co jej źródłosłowy wyraźnie tłumaczą. Wyraz „architekt”, pochodząc od greckiego: archos— naczelnik, starszy i tekton — budujący, tworzący, znaczy dosłownie naczelnik budowy, starszy-twórca, nad-budowniczy; zaś wyraz „architektura" w tej formie łacińskiej, jaką języki europejskie przyjęły na oznaczenie sztuki budowania, jako sztuki pięknej, ma pierwiastek wspólny z czasownikiem tego, texir tectum, tegere, znaczącym pokrywać; skąd rzeczownik łaciński tector oznacza pokrywacz, a tectum — pokrycie, dach.
— Zrobienie więc dachu, a w szerszem znaczeniu okrycia pewnej przestrzeni, przeznaczonej na mieszkanie ludzkie, w celu zabezpieczenia jej od wpływów atmosfery i otoczenia, to najistotniejsze zadanie architektury, to nadsztuka przekraczająca wskazania instynktu samozachowawczego, jaki posiadają wszelkie stworzenia żyjące na ziemi, to sztuka ideowo twórcza, której potęgą tylko człowiek jest obdarzony, która wprowadziła go na najwyższe szczeble jego rozwoju duchowego!
Wszystkie rzemiosła, przemysł rękodzielniczy i fabryczny, sztuki plastyczne, nauki przyrodnicze, matematyka i inne nauki ścisłe służą tej wielkiej Pani, która nosi miano Architektury.
—Ona wzamian służy ludzkości: stoi na straży domowego ogniska rodów, ludów i narodów, pielęgnuje ich znicz duchowy, krzepi go i ochrania od wygaśnięcia. Jej utwory opisują poeci, myśli; w niej zawarte studyują filozofowie i historycy, przez nią wołają do nas pokolenia żyjące i umarłe narodów całych, głosząc o swym bycie, o swych ideałach.
Takim, jak jej, wszechpotężnym a dla wszystkich zrozumiałym głosem, żaden utwór ludzki nie jest zdolny przemówić, bo jej dzieła to wprawdzie pomysły jednostek, ale urobione twórczą zbiorową pracą całych zastępów wykonawców, którzy, w niej wyrażając także swe upodobania i uczucia, dają świadectwo uzdolnienia i kultury nie jednostek, lecz całego swego społeczeństwa.
Dlatego to dzieła architektury są najlepszymi wyrazicielami cywilizacyi danego narodu i epoki jego rozwoju; dlatego to architekturę nazwano słusznie kamienną księgą historyi ludzkiej.
— Ona najsilniej wykazuje ducha każdego narodu, jest tego ducha plastycznym wyrazem.
To też, gdy w wałkach narody chcą się wzajemnie wytępić, nie tylko ludzi zabijają, ale niszczą także pomniki ich architektury. Tak działo się od wieków najdawniejszych, tak dzieje się i teraz...
Architekturę i jej style stwarzają pokolenia cale tak samo, jak pokolenia stwarzają cywilizacyę narodów, historyę ludzkości.
W tej pracy twórczej ciągłość tradycyi jest nieodzownym warunkiem.
Dlatego to, gdy naród sprzeniewierzy się swym tradycyom, przeobraża się, gubi swe właściwości, — ginie pochłonięty przez inne narody; jeżeli odżywa w nowej ewolucji swojego rozwoju,— o swe narodowe tradycye oprzeć się musi.
To samo dzieje się w architekturze.
W architekturze polskiej tradycja odegrała olbrzymią rolę; -rolę bezwiedną, na którą mało dotąd zwracano uwagi; rolę, która istniała pomimo nawet zakusów, by tę tradycye przerwać, by architekturę naszą na inne zupełnie tory skierować.
Wskazałem, że w pojęciu wyrazu „architektura" myśl o dachu tkwi najsilniej. Twierdzę, że ten dach, jaki nasi praojcowie drogą pracy i doświadczenia niezliczonych pokoleń wytworzyli na chacie polskiej, jest protoplazmą, z której rozwinęła się architektura polska, jajkiem, z którego się ona wykluła.
Tradycya właściwości tego dachu nadała architekturze naszej ten typ gatunkowy, który ją wśród innych typów wyróżnił, który nadał jej piętno polskości; typ, którego nie powinna zatracić, jeżeli chcemy, by pozostała polską pomimo wszelkich wpływów, którym podobnie, jak dawniej w ewolucyach swoich podlegała, i nadal podlegać będzie...
Jakimże jest ten dach polskiej chaty, — jakie jego właściwości?...
Zasadniczy sposób budowania drewnianej chaty polskiej znany jest i stosowany w całej Europie środkowej i północnej.
Sposób ten tzw. budowania „na zrąb”, polega na tym, że proste pnie drzewne, w jakie lasy iglaste obfitują, poziomo jedne na drugich w klatkę ułożone i tworzące ściany chaty, są na swych końcach zrąbywane do połowy grubości; w jej węgłach, t. j. w miejscach, gdzie bierwiona łączących się ze sobą ścian na przemian się krzyżują; tak przyrąbane pnie drzewne lub wyciosane z nich bierwiona szczelnie przystają do siebie na całej swej długości, zaś ich końce, przenikając się nawskroś wzajemnie, stwarzają nierozerwalne związanie węgłowi przylegających do siebie ścian chaty. Nazywamy ten sposób budowania ścian także „wieńcówką", bo bierwiona tworzą tu niby wieńce kolejno na sobie układane. Na załączonym rysunku (rys. 1) przedstawiam kilka typów wiązania naszej wieńcówki t. j. składania „na zrąb” węgłów chaty polskiej.
Tym sposobem, sięgającym w czasy zaczątków cywilizacyi, dotąd budują się ściany domów drewnianych nie tylko u nas i w Rosyi środkowej i północnej, ale i na wysoko położonych pastwiskach górskich Szwajcaryi i Tyrolu, w Styryi, Karyntyi, w Czechach i na Morawach, w Skandynawii, wszędzie, jednem słowem, gdzie klimat do naszego jest zbliżony, gdzie zatem rosną proste sosny, świerki, jodły i modrzewie, t. j. wogóle wysokopienne drzewa iglaste, będące najlepszym i najodpowiedniejszym materyalem budowlanym do wznoszenia w klimacie surowym domów ciepłych, suchych a więc i zdrowotnych.
Różne udoskonalenia tego systemu budowania ścian drewnianych, polegające na różnych sposobach obrabiania bierwion zrębu chaty i węgłowego ich łączenia ze sobą, jakkolwiek stworzyły różne lokalne odmiany budownictwa ludowego, nie wywarły wpływu na ukształtowanie się jego bryły architektonicznej, na zmiany w jego charakterze ogólnym, a pierwotne chaty narodów całej północnej Europy wschodniej, środkowej, czy zachodniej, jak wykazują badania archeologiczne, były do siebie podobne w ogólnych zarysach swej bryły architektonicznej.
Kwadratowa czy prostokątna kleta, z czterospadkowym, piramidalnym czy pryzmatycznym dachem, wszystko jedno — słomą, deskami czy gontem pokrytym, to forma zasadnicza chaty pierwotnej, wspólna u wszystkich narodów, które ją z drzewa „na zrąb" budowały, forma wynikająca z samej natury tej konstrukcji najprostszej. Porównanie najprostszych typów naszego budownictwa ludowego z najdawniejszym może wizerunkiem wsi na zachodzie, z rysunkiem Dürera z XV w. pochodzącym, przedstawiającym wieś Kalkreuth kolo Norymbergii, wyraźnie nam to wskazuje.
Podzielenie się tej bryły na rasowe, narodowe gatunki, jeżeli tak się wyrazić można, powstały, zdaniem moim, dopiero pod wpływem konstrukcyi dachów już udoskonalonych, t.j. dwupołaciowych, ze szczytem trójkątnym, pod wpływem sposobu, w jaki skrajne, krokwie dachowe zostały utwierdzone na górnem bierwionie zrębu chaty.
W chatach pierwotnej konstrukcyi, krokwie są utwierdzano w wycięciach wierzchniego bierwiona ich ścian.
W węgle chaty, gdzie przez zrąbanie lub wycięcie końce tego bierwiona już zostały osłabione, polski pra-cieśla, robiąc dach dwuspadkowy, nie uważał za stosowne zrobić wycięcia dodatkowego, niezbędnego do umocowania skrajnej krokwi dachowej; zrobił je więc w pewnym od niego oddaleniu, odstąpiwszy nieco od węgła ku środkowi chaty.
W tym, tak na pozór drobnym, szczególe leży cala niemal treść konstrukcyi dachu polskiej chaty, najbardziej znamienna jego cecha, brzemienna, jak postaram się to dalej wytłumaczyć, w następstwa pierwszorzędnej doniosłości dla rozwoju architektury polskiej, dla stworzenia jej typu, odmiennego od typów architektury innych narodów.
Tak utwierdzając na zrębie chaty czołowe krokwie swego dachu, polski pra-cieśla otrzymał jego połacie krótsze od długości ścian chaty, wskutek czego dwie inne ściany i część wnętrza izby przy nich, pozostały nie pokryte bocznemi połaciami dachu; te więc części chaty nakrył małymi daszkami, które oparte na wystających końcach górnych bierwion zrębu chaty, zwanych rysiami, stworzyły typowe dla polskiego budownictwa wąskie a długie okapowe daszki, biegnące wzdłuż ścian szczytowych.
Daszki te zwane są także daszkami przyźbowymi, bo osłaniają prastarą przyzbę chaty polskiej, t.j. miejsc przy izbie, […]
Kapliczki przydrożne
1. Typ ogólnie europejski, bez daszku przyźbowego.
2. Typ polski, z daszkiem przyźbowym.
[…]— Z szeregu przykładów, naszego budownictwa i architektury, jakie przytoczyłem widzimy, jak jedne formy z drugich logicznie wypływają, jak są ich coraz nowszym przeobrażeniom, przystosowanym do coraz to nowych potrzeb żywotnych rozwijającej się kultury narodu polskiego.
To wyraźnie dowodzi, że te kształty wyrosły z rozwoju rodzimej kultury polaków, że ona je stworzyła, urabiała i doskonaliła, że to od nas przeszły one na ziemie sąsiednich narodów, nie odwrotnie, jak systematycznie wpajano w nas dotąd to przekonanie przygnębiające, celowo zatruwając niem energię duchową narodu polskiego.
Nad ziemicą polską w ciągu szeregu wieków krzyżowały się wpływy prądów cywilizacyjnych zachodu i wschodu, północy i południa, jak to zresztą i na ziemiach innych narodów było; zaznaczały się one tutaj w szczegółach architektury romanizmu, gotyku czy renesansu, a jednak architektura polska zachowała w łańcuchu rozwijających się form swój typ odmienny, wyróżniający ją wybitnie wśród różnych odcieni architektury ogólnoeuropejskiej.
Ten odmienny typ architektury polskiej, zdaniem moim, stąd w znacznej mierze wynika, że w każdym ogniwie owego łańcucha zaznaczył się zawsze ten sam pierwiastek, niejako rasowy, ta sama forma zasadnicza, która wytworzyła się z konstrukcyi dachu chaty polskiej i jej okapu przyźbowego, z jej bryły architektonicznej, wynikłej ze sposobu, w jaki pra-cieśla polski utwierdził licową krokiew szczytu chaty, cofając ją nieco ku wnętrzu.
Jak silnie związany jest z kulturą polską daszek przyźbowy dowodzi ciekawy fakt, że wraz z polskim osadnikiem przedostał się i on za ocean Atlantycki do Parany; mogliśmy się o tym przekonać na wystawie architektury polskiej, urządzonej w r. 1915 przez Towarzystwo Krajoznawcze w salach Resursy Obywatelskiej, gdzie w dziale budownictwa wychodźców polskich w Ameryce, pomiędzy budynkami typu amerykańskiego, kilka domków z daszkiem przyźbowym wskazywało wyraźnie, że to polscy wychodźcy je pobudowali.
Zadajmy jednak sobie pytanie, co stałoby się, gdyby nasz pra-cieśla, powiększając poddasze, ominął miejsce płatwy, wrębem węglowym osłabione, i utwierdził swą krokiew czołową przed licem ściany szczytowej, , t. j. na końcu płatwy górnej, na zewnątrz chaty wystającej, czyli na t. zw. „rysiach". Czy to wpłynęłoby na typ naszej architektury?...
— Cala architektura polska poszłaby wtedy innymi tory!...
- Zaloguj się lub utwórz konto, by dodawać komentarze




Subskrybuj kanał nowości!


